czwartek, 28 kwietnia 2016

Puste słoiki

Miernota nie jada dżemów, które ja zrobiłam - wszak nie musi, jego sprawa.
Kupuje sobie własne dżemy, a kiedy już w słoiku zaświeci dno - zostawia je w lodówce, aby sobie tak stały, i stały, i stały - do głowy mu nie przyjdzie, że opróżniony słoik po dżemie, majonezie, kiszonych ogórkach, ewentualnie naczynie, w którym przechowywał w lodówce resztki z wczorajszego obiadu należy wyrzucić bądź umyć.

piątek, 18 marca 2016

Urodziny

10 dni temu obchodziłam urodziny.

Czy mój mąż zrobił coś miłego dla mnie w tym dniu?

Odpowiedź jest oczywista: NIE.

Nie dość, że nie złożył mi życzeń (o jakimkolwiek, nawet najdrobniejszym prezencie nie wspominając), to przez cały dzień nie odezwał się do mnie słowem. Kiedy wróciłam z pracy a zanim jeszcze wyszedł z domu, udawał nawet, że mnie nie widzi, zachowując się, jakby mnie wogóle nie było w domu.


wtorek, 2 lutego 2016

Dzbanki dwa

Kilka tygodni temu miernota doszedł do wniosku, że nie będzie grzał wody na herbatę w tym samym dzbanku co ja - odnośnie powodów mogę tylko spekulować, ale nie chcę być tak złośliwa jak on, więc sobie odpuszczę.

Faktem jest, że przyniósł z garażu swój własny dzbanek bezprzewodowy, postawił obok tego, którego używamy od czasu kiedy go kupiłam (czyli od roku) i teraz stoją dwa.

Często zdarza się, że grzeję wodę na herbatę w jednym a on równocześnie nastawia ten drugi.

wtorek, 12 stycznia 2016

Poszerzony repertuar

Do tej pory miernota szafował głównie kurwami i kuźwami, okraszając je pierdoleniem.

Dzisiaj rano zadzwonił do mnie do pracy i wysłuchałam repertuaru poszerzonego o ciula i chuja.

A trzyletnia córka gdzieś tam w domu tego wszystkiego słuchała.

piątek, 18 grudnia 2015

Odkurzanie

Jak miernota odkurza, to tylko dywan, i tylko w dużym pokoju.
Broń boże pokój syna czy moją sypialnię.
A te wszystkie zwały kłapci kurzu i śmieci obok dywanu, po kątach, pod kanapą i w innych miejscach poza dywanem - zostają gdzie były.

Takie to "odkurzanie" po którym trzeba odkurzać jeszcze raz.

Komu przeszkadza Marco Polo?

Dzieci ślicznie bawią się w odmianę ciuciubabki, Marco Polo.

(Osoba z zasłoniętymi oczami woła "Marco", ta druga osoba odpowiada "Polo", co pomaga namierzyć osobę, którą się łapie.)

Ale miernocie, który bez przerwy antagonizuje dzieci i napuszcza jedno na drugie, przeszkadza, że rodzeństwo tak ładnie razem się bawi. I już lecą kur*y i kuź*y i następuje przeganianie dzieci z pokoju.

sobota, 7 listopada 2015

Pranie

Jak już robi pranie - to tylko swoich rzeczy, Nawet jeśli jest ich raptem kilka sztuk.
Widząc, że się zabiera za pranie dzisiaj rano, mówię, żeby dorzucił coś z kosza na pranie, przynajmniej spodnie syna.

Dobrze. dobrał kila rzeczy dziecka,

Potem wszystko wrzucił do suszarki,

A wieczorem, sprawdzając suszarkę, okazało się, że z suszarki wyciągnął tylko swoje rzeczy, zostawiając ubrania dziecka, choć były to tylko 3 sztuki - widać zbyt ciężko wyciągnąć mu było te 3 sztuki i zanieść dziecku do pokoju. Nie wiem, czy to skrajne lenistwo, czy skrajna nieżyczliwość,